22 lip 2015

Rozdział 82

Stałam przy mojej szafce szkolnej, upychając do torebki większą jej zawartość. Dzisiaj jest ostatni dzień szkoły przed przerwą świąteczną. Boże, jak to szybko zleciało. Jeszcze nie tak dawno był wrzesień,nowy rok szkolny. Testy, kartkówki... konkursy. Caroline podbiegła do mnie w podskokach.


- Hej, hej!

Uśmiechnęłam się na jej dobry humor.


- Hejka!



- Gotowa?

Zmarszczyłam czoło.


- Umm... na co?



- Nie mów że zapomniałaś! Mieliśmy dzisiaj jechać kupić prezenty naszym chłopakom!



- Nie zapomniałam, spokojnie.



- To co planujesz kupić Danielowi?



- Ej czekaj, on nie jest moim chłopakiem!



- Niee? - poruszyła zabawnie brwiami.

Pokręciłam głową ze śmiechem.


Tuż nad naszymi głowami rozległ się dzwonek, a stado dziewczyn i chłopaków zaczęło pchać się w stronę wyjścia, byleby jak najszybciej opuścić budynek szkoły.



- Więc kim on dla Ciebie jest?



- Tym, kim i dla Ciebie. Nauczycielem.



- Tyylko? - przeciągnęła słowo.



- Tak, tylko.

Usłyszałam cichy śmiech za moimi plecami.


- Z każdym nauczycielem się całujesz?

Odwróciłam głowę, słysząc ten głos. Caroline spojrzała na mnie z sugestywnym uśmiechem i ulotniła się.
Spojrzałam mu w oczy i momentalnie spiekłam raka.


- Może...

Położył swój plecak, w którym trzymał wszystkie potrzebne mu rzeczy na ziemi i podszedł do mnie na nieznaczną odległość. Wyciągnął dłoń i delikatnie musnął mój policzek opuszkami palców. Chciałam zamknąć oczy, ale powstrzymałam się.


- I każdemu nauczycielowi pozwalasz się tak dotykać?

Uśmiechnęłam się lekko.


- Mhmm.

Złapał moją dłoń i obrócił mnie tak, że teraz jego klatka piersiowa była przyciśnięta do moich włosów. Mój oddech przyspieszył. Poczułam zapach perfum, których używa. Uwielbiałam je, a on dobrze o tym wiedział. Nachylił się nad moim uchem i wyszeptał:


- Może chcesz być kimś więcej niż tylko moją uczennicą?

Zagryzłam wargę na jego słowa. Nie zastanawiałam się zbyt długo. Już od pewnego czasu czekałam na podobną propozycję.


- Chcę.

Czułam jego ciepły oddech na mojej szyi, od którego dostałam gęsiej skórki. Pocałował mnie delikatnie w policzek i momentalnie puścił, kiedy zza rogu rozległy się kroki na korytarzu. Poprawiłam włosy i szybko wyjęłam z szafki zeszyt od hiszpańskiego, otwierając na pierwszej lepszej stronie.


- Myśli pan, że zastosowałam tutaj odpowiedni czas? Nie byłam do końca pewna, a nie chce popełnić takiego błędu na konkursie.

Daniel udał wielkie zainteresowanie „wypracowaniu”.


- Tak,dobrze go odmieniłaś. Myślę, że nie pożałujesz, że się zgodziłaś... na konkurs, oczywiście.

Uśmiechnęłam się pod nosem, dobrze rozumiejąc dwuznaczność tych słów.
Nauczyciel czy kto tam szedł na szczęście nie skręcił w nasz korytarz. Kiedy kroki ucichły, odetchnęłam głęboko a Daniel pocałował mnie delikatnie.


- Naprawdę się cieszę - powiedział.

Oj, ja też.



***kilka godzin później***



- Z kim wracasz? - zapytał Zayn.



- Z Danielem.



- Aha,okej. To do zobaczenia.



- Na razie.

Zgodnie ze stałym planem, tak długo stałam przy szafce, aż większość uczniów wyszła ze szkoły i poodjeżdżała swoimi nowiutkimi autami. Spokojnie zamknęłam szafkę i leniwym krokiem ruszyłam do wejścia. Zauważyłam samochód Daniela zaparkowany w dość odległym rogu parkingu. Zawsze tak robił, w razie gdyby jakiś nauczyciel patrzył przez okno. Kiedy podchodziłam do samochodu zobaczyłam, że właśnie się przebiera. Ze stałej koszuli, w której przychodził do szkoły, ubrał zwykły czarny podkoszulek. Ale za to jak kurewsko seksownie w nim wyglądał. Starałam się zbytnio nie ślinić w chwili, kiedy jego ciało pozostało nie przykryte żadnym materiałem. Tak bardzo zamuliłam, że dopiero po chwili zauważyłam uchylającą się od strony pasażera szybę i szeroki uśmiech Daniela.


- Wsiadasz, czy dalej wolisz patrzeć?

Zagryzłam wargę i byle szybciej wsiadłam do auta, rozglądając się na boki.


- Wsiadam.

Roześmiał się i wrzucił pierwszy bieg.


- Wpadłem na pewien pomysł - odezwał się nagle.



- Jaki?



- Może zjedlibyśmy kolację u mnie?



- Oh... Tak, z chęcią.



- Wiesz, tylko że moja lodówka świeci pustkami. Pojedziemy do centrum?



- Jasne.

Dyskretnie wytarłam dłonie w spodnie. Nigdy dotąd nie widziałam mieszkania Daniela, wcześniej mnie nie zapraszał. Ale dopiero od paru godzin jesteśmy oficjalnie parą, więc nie powinnam narzekać.
Podkręciłam głośność radia i usadowiłam się wygodniej na fotelu. Zaczęłam sobie myśleć. Co by było, gdyby pan Carlos nie poszedł na zwolnienie? Znalazłabym kogoś, czy byłabym sama? A co gdyby Daniel nie wybrał pracy akurat w moim liceum? Nigdy bym go nie poznała, a on zakochałby się w jakiejś ustatkowanej, pięknej kobiecie, ożeniłby się, został ojcem i zestarzał się u boku żony.
A tak ma co? Związek z licealistką, który musi być ukrywany. Musimy pilnować się z każdym pocałunkiem, ciepłym spojrzeniem. Co prawda jestem pełnoletnia, ale chodzi o sam fakt związku uczeń–nauczyciel. Nie chciałabym żeby stracił przeze mnie pracy i dobrego imienia.
Przesunęłam się na drugi brzeg fotela i położyłam swoją dłoń na jego, która trzymała drążek zmiany biegów.


- Boże, jesteś lodowata - usłyszałam jego głos. Zakrył moją rękę swoją i zaczął pocierać kciukiem. Uśmiechnęłam się.



- Cieszę się, że nie spotkałeś żadnej ustatkowanej, pięknej kobiety.

Spojrzał na mnie zaskoczony. Pokręciłam głową ze śmiechem.


- Nieważne.




***




Popatrzyłam na chłopaka siedzącego naprzeciwko mnie. Już dawno zrobiło się ciemno, ale żadne z nas nie miało zamiaru świecić światła. Wystarczający był blask świec, a z wieży sączyła się delikatna muzyka. Było idealnie.
Dan wstał i wyciągnął dłoń w moją stronę. Chwilę zawahałam się, ale uścisnęłam ją, szybko zgarniając w drugą mój kieliszek z szampanem. Przenieśliśmy się na kanapę. Wtuliłam się do boku chłopaka, delektując się tą chwilą. Upiłam łyk alkoholu. Boże, jaka ta kanapa jest wygodna. Daniel spojrzał na mnie z góry i przejął ode mnie szampana, odstawiając go na szafkę. Zrobiłam się bardzo senna, powieki coraz ciężej mi się otwierały. Poczułam, że ktoś podnosi mnie z mojego wygodnego miejsca, a następnie kładzie na miękkim materacu. Chwilkę później zostałam opatulona zimną kołdrą.


- Daniel? - wymamrotałam, sennie patrząc na niego.



- Hm?



- Połóż się ze mną.

- Dobrze - słyszałam że spodobał mu się ten pomysł. Materac ugiął się pod jego ciężarem. Kiedy poczułam jego ciepło obok mnie, położyłam głowę na jego klatce piersiowej, a rękę na brzuchu, przykrywając i jego kołdrą. Zapanowała błoga cisza. Po chwili nasze oddechy się zrównały. Zaczęłam już usypiać, kiedy usłyszałam jego głos.


- Angie?



- Mhmmm...



- Muszę... nieważne. Śpij. Dobranoc, kochanie.




- Mhm... Dobranoc Harry.


_______________________________

>>>>>>Wattpad <<<<<<



Dobra już jest nowy rozdział.
Wiem nie było długo, ale Maja się męczyła z rozdziałem, a ja miałam problem z laptopem.
Przypominam, że 5 KOMENTARZY I KOLEJNY ROZDZIAŁ

ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA 

3 lip 2015

Wattpad

Chciałam was poinformować, że będziemy publikować nasze opowiadanie na wattpada. Od początku z troszkę zmienioną treścią. wiem że nie każdy ma konto na wattpadzie i nie każdemu może się podobać to że tam publikujemy wiec nie przestaniemy publikacji tutaj. Jesteśmy tu na blogu z wyprzedzeniem wiec było by to troszkę bezsensu przerwać. a w dodatku mam sentyment do tego bloga. i uwielbiam czytać wasze komentarze tworzyć wygląd nagłówki itp. Dzięki mojej informatycznej działalności tutaj mam 6 z informatyki, ale to was pewnie nie interesuje.

Tak jak mówiłam na wattpadzie pojawił się już prolog i p
Rozdziały mam nadzieje, że będą się pojawiały co tydzień nie wiem jeszcze w jaki dzień i czy na 100% co tydzień. Musimy to jeszcze uzgodnić. Ale już nie przedłużając.


Administrator